Ani się obejrzeliśmy, a w ciągu ostatnich kilkunastu lat na naszych oczach wyrósł nowy rodzaj ludzi: młodych, zdolnych, pobożnych, szanujących tradycję i... przemoc. „Fakty i Mity” od lat monitorują poczynania środowisk faszystowskich czy też katolicko-faszystowskich. Wydaje mi się, że wiele o nich wiem, ale jakoś ciągle nie mogę uwierzyć w to, że one naprawdę w Polsce istnieją.

Kłopoty z wiarą wypływają może z tego, że moja młodość przypadła na lata 80., i że sam wychowałem się w środowisku raczej prawicowym, antylewicowym i bardzo pobożnym. Studiowałem na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, wówczas rozsadniku katolickiej prawicowości w przeróżnych jej odmianach. A mimo to przez lata nie spotkałem ani jednego katofaszysty! Dla mojego pokolenia połączenie gorliwej wiary religijnej z zafascynowaniem przemocą i brutalnością było czymś niesłychanym, czymś, co zwyczajnie nikomu z moich bliższych i dalszych znajomych nie przyszło nawet do głowy. Popularny przed wojną katofaszyzm przetrwał do 1989 roku jak żywa skamielina wśród pojedynczych osób i rodzin, aby w sprzyjających warunkach rozszerzyć się niczym ogień na stepie.

Teraz ludzi „zamawiających pięć piw” można spotkać w większych ośrodkach i na uczelniach, a także na... naszej-klasie. Jako użytkownik tego portalu miałem okazję obserwować poczynania kilkorga misjonarzy katofaszyzmu. Nie są to bynajmniej łysole o tępych twarzach, o nie!
 
Aleksandra S. studiuje farmację w Krakowie, jest piękną dziewczyną o długich blond włosach i kształtnej buzi. Chętnie fotografuje się wśród kwiatów lub w górach, w towarzystwie mamusi, sympatycznego brata idącego do bierzmowania lub swojego chłopaka o łagodnych oczach. A także gdy sama... „zamawia z kumplami pięć piw”. Jej fotki z faszystowskim pozdrowieniem usunęli dopiero administratorzy naszej-klasy po licznych interwencjach zaszokowanych użytkowników portalu.
 
Ola o pięknych włosach troszczy się o dzieci nienarodzone, miłuje Polskę, czyta Pismo Święte i kocha Ojca Świętego, a jednocześnie chce „wytępić czerwoną zarazę” i brzydzi się „pedalstwem”. Swoją obecność na naszej-klasie traktuje jako misję „promowania tradycyjnych wartości” oraz „tępienia zboków”. W swojej działalności napotyka jednak na trudności ze strony „wrogów Narodu Polskiego” – po tym jak obserwatorzy jej popisów przesłali na uczelnię Oli zrzuty z ekranu z jej faszystowskimi zdjęciami oraz szokującymi wypowiedziami zaproszono ją do dziekanatu na niemiłą rozmowę wyjaśniającą.

Łukasz B. to dwudziestoletni zdolny student matematyki z Torunia. Interesuje się informatyką, motoryzacją, teologią i religioznawstwem. Uwielbia mszę trydencką i należy do Ruchu Czystych Serc oraz… Forum Zwolenników Generała Pinocheta. Swoją miłość do Jezusa oraz życie w dziewictwie łączy ze „zwalczaniem feminizmu, lewicy, homoseksualizmu i innych zboczeń”. Jest bardzo bojowy, nęka nieustannie wrogimi komentarzami portale promujące tolerancję dla mniejszości seksualnych. Homoseksualizm uważa za ogromne zagrożenie dla całego społeczeństwa. Poza tym lubi piwo, a jego profil jest często odwiedzany przez siostry zakonne, które przesyłają mu słodkie wyrazy serdeczności.

Tacy jak Ola i Łukasz – młodzi, zdolni i... potworni – wychowali się przy Kościele, należą do rozmaitych organizacji i są aktywni w parafiach. Bez słowa sprzeciwu proboszczów i episkopatu, a często z ich cichym poparciem. Myliłby się jednak ten, kto uznałby religijny faszyzm za wewnętrzny problem Kościoła katolickiego. Chrześcijański skrajny nacjonalizm kwitnie na przykład na Węgrzech pod skrzydłami jednej z frakcji Kościoła ewangelicko-reformowanego oraz w krajach prawosławnych: w Serbii i Rosji.

Uświęcona wiarą nienawiść i takiż autorytaryzm mają się dobrze, rozwijają się i czekają na odpowiedni moment, aby sięgnąć po władzę. W Polsce katofaszyści bywali już przecież ministrami przy aplauzie purpuratów. Czy istnieje coś bardziej kompromitującego chrześcijaństwo niż jego brunatna odmiana?




Źródło: "Fakty i Mity";