Drukuj
Kategoria: Diagnozy i prognozy
Dawny barbarzyńca był istotą nieucywilizowaną, okrutną i surową. Pojawiał się po to, aby niszczyć i grabić. Tymczasem niszczyciele współczesnej cywilizacji praw człowieka i bezpieczeństwa socjalnego prezentują inny zgoła wizerunek. Zakładają eleganckie garnitury i modne garsonki, mówią składnie, używają języka mającego pozór naukowości, sprawiają wrażenie miłych i obytych. Zmiana wizerunku niech nas jednak nie zwiedzie. Cel nowych barbarzyńców jest taki sam jak cel tych dawnych – zniszczyć dla własnej, wąsko pojętej korzyści to wszystko, co pieczołowicie wypracowano w poprzednich pokoleniach. Zniszczyć coś, czego, mimo pozorów obycia, nie rozumieją i nie szanują.
 
Niewątpliwie najwspanialszym dorobkiem drugiej połowy XX wieku jest tzw. państwo dobrobytu. Jest to zapewne najwznioślejsze jak dotąd osiągnięcie w całej historii ludzkości. Po raz pierwszy w dziejach stworzono system, który wszystkim niemal bez wyjątku zapewnił podstawowe dobra materialne, prawo do mieszkania, wypoczynku, opieki medycznej, emerytury i wykształcenia. Ustanowiono także szerokie swobody niezależnie od płci, światopoglądu, rasy i orientacji seksualnej obywateli. Państwo zamiast jak dotąd wykorzystywać mieszkańców i używać do zapewnienia bogactwa garstce wybranych, stało się spokojnym i przestronnym domem dla wszystkich. Budowano państwo dobrobytu z większym powodzeniem na Zachodzie, ale próbowano tego również na Wschodzie. Ostatecznie wszędzie tę zdobycz zaatakowano i próbuje się ją zdemontować kraj po kraju, element po elemencie.

Państwo dobrobytu było jednak zawsze solą w oku elity finansowej. Zapewniało jej co prawda spokojne egzystowanie i umiarkowane zyski, ale zakazało wyzysku pracowników, obłożyło podatkami, wyszydziło ostentacyjny i arogancki styl bycia. Pomnażanie bogactwa stało się powolniejsze i bardziej żmudne w porównaniu z poprzednimi epokami. Ucywilizowane. Ograniczono także wojny i ekspansję kolonialną – dotychczas żyłę złota dla wielkich przemysłowców.

Od mniej więcej 30 lat nowi barbarzyńcy przystąpili do kontrataku na cywilizację dobrobytu i praw ludzkich. Najpierw robiono to pod pozorem walki z komunizmem, potem pod przykrywką ułatwień dla przedsiębiorczości oraz powrotu do konserwatywnych wartości. W latach osiemdziesiątych barbarzyńska kontrrewolucja miała trzech patronów – Margaret Thatcher, Ronalda Regana i Jana Pawła II, który wspierał konserwatystów, a nawet dyktatorów, jak świat szeroki. Potem przyszli inni. W Polsce nowi barbarzyńcy wywodzą się na ogół z kruchtowych elit postsolidarnościowych, choć i wśród postkomunistów ich nie brakuje. W swojej walce używają wyrafinowanej propagandy spod znaku public relations, tak doskonałej, że na nowych barbarzyńców z entuzjazmem głosują nawet ludzie, którzy najwięcej na ich rządach tracą. Nowi czasem atakują miłością i niegasnącym uśmiechem, czasem nie żałują kopniaka. Mówią o „rodzinie na swoim”, ale mają w nosie rzeczywiste rodziny i ich problemy, choćby mieszkaniowe. Obniżają podatki, ale właściwie tylko wybranym, reszta budzi się z podniesioną akcyzą na tytoń i alkohol, czyli na to, co im zostało na pociechę. Mówią o „tanim państwie”, czyli bezradnym wobec potrzeb większości i hojnym dla swoich. Barbarzyńcy nowi, ale niszczący nie mniej skutecznie niż ci dawni, bo globalnie.
 

 
Żródło: Fakty i Mity
Odsłony: 3576