Drukuj
Kategoria: Diagnozy i prognozy
Image(Komentarz Demokratesa: Gregor Gysi jako przewodniczący parlamentarnej frakcji lewicy (Die Linke) jest dzisiaj tym samym pragmatykiem, a jednocześnie - w wierności zasadniczym opcjom polityczno-moralnym - tym samym nonkonformistą, co na poprzednich etapach swej politycznej działalności. Domagając się w imieniu swej partii natychmiastowego wycofania żołnierzy niemieckich z Afganistanu, uwypuklił – także przez odrębność swego stanowiska – konformizm polityków innych frakcji. A ściślej tych, którzy debatując nad oświadczeniem kanclerki w sprawie przyszłości niemieckiego kontyngentu w tym kraju, nie potrafili sformułować sprzeciwu: miał przeciwko sobie opinie nie tylko Angeli Merkel, lecz i większości posłów pozostałych partii politycznych, z SPD włącznie. 
 
Odwaga cywilna Gregora Gysiego, połączona mimo troski o własną karierę polityczną z autentycznym zaangażowaniem w humanizację życia społecznego, może pobudzać do zasadnych pytań o podłoże takich nieoczywistych postaw. Równie zasadne i istotne jest pytanie pokrewne, niejako uzupełniające: jak to się dzieje, że w jednych krajach jest możliwe, w innych natomiast całkowicie nierealne, istnienie partii zachowujących znaczną i wyraźną niezależność od globalnych sił nacisku ekonomicznego i geopolitycznego. Mimo wszelkiej koniecznej na tym polu dyplomacji i komponenty kompromisu.

Jasność i jednoznaczność wywodów składających się na zamieszczone poniżej przemówienie jest - także w aspekcie etycznym - symptomatyczna: unikanie zdań wielokrotnie złożonych i wszelkiej estetyzującej retoryki nie byłoby możliwe bez owej cywilnej odwagi właściwej autorowi i jego frakcji parlamentarnej)  
 
 
Przemówienie z 22 kwietnia 2010 r. w sprawie zaangażowania Bundeswery w Afganistanie - podczas debaty Bundestagu nad oświadczeniem rządowym Kanclerki Federalnej 
 
 
Panie Przewodniczący! Panie i Panowie!

Reprezentuję tutaj frakcję, która od początku mówiła: Ta wojna jest zła, prowadzi do fiaska. I staje się jasne, co dzień jaśniejsze, że niestety mieliśmy rację pod każdym względem.
 
(Oklaski posłów LEWICY)

Nowością jest w tej sytuacji to, że teraz nowe zarzuty podnosi się przeciwko nam. Na przykład pan Wolffsohn z Wyższej Szkoły Bundeswery powiada: Kto jest przeciw tej wojnie, wspomaga pośrednio talibów.

(Oklaski posłów CDU/CSU – zawołanie z miejsc FDP: I ma tu rację!)

Uważajcie Państwo, co mówicie. SPD, Zieloni, Lewica i inni oświadczali, że Niemcy nie wezmą udziału w wojnie w Iraku. Jeśli wyciągacie stąd Państwo wniosek, że popieraliśmy Husseina, to jest to bezwstydne. Chcę to powiedzieć całkiem jasno.

(Oklaski posłów LEWICY – Hans-Michael Goldmann (FDP): Nie chodzi o to! - Günter Baumann (CDU/CSU): To są insynuacje!)

Chodzi także o problem, czy ma się respekt dla żołnierzy.

(Hans-Michael Goldmann (FDP)): Niech Pan mówi wreszcie o siłach zbrojnych, Panie Gysi!)

Że respekt dla żołnierzy nie przysługuje tym, którzy walczą o pokój. To jest moim zdaniem absurdalne.

(Oklaski posłów LEWICY)

Ci, którzy byli przeciw wojnie, nigdy nie spowodowali zagrożenia ani jednej żołnierki i ani jednego żołnierza, i tego nie chcieli. Gdyby naszemu żądaniu natychmiastowego wycofania się dano posłuch, zapobiegłoby się kolejnym rannym i zmarłym po każdej stronie.

(Oklaski posłów LEWICY - Hans-Michael Goldmann (FDP): w to Pan sam nie wierzy!)

Chodzi nam przy tym także o afgańskich cywili, których tutaj w ogóle do tej pory nie wspomniano.

(Oklaski posłow LEWICY – Jörg van Essen (FDP)): była o nich mowa!

Jedna z Zielonych powiedziała mi: gdy niemieccy żołnierze umierają, powinnam przynajmniej milczeć, a nie żądać w związku z tym zakończenia wojny. Właściwie dlaczego nie żądać? Sadzę, że właśnie wtedy, gdy żołnierze umierają, trzeba wielkiego krzyku, by to fiasko kończyć.

(Oklaski LEWICY)

Ponadto posłanka zielonych mówiła to zaraz po owej śmierci ponad stu cywili. Dlaczego w jednym wypadku ma być wolno mówić, a w drugim nie? Nie, nie chodzi o różne regulacje. Chodzi o to, by znaleźć rozwiązanie. A rozwiązanie widzimy w natychmiastowym wycofaniu Bundeswery.

(Oklaski LEWICY – okrzyk posła Dra Martina Lindnera (Berlin) (FDP))

Mówię Państwu: Większość Bundestagu i rząd federalny powinny być ostrożni w odmawianiu respektu innym. Wysyłacie żołnierki i żołnierzy na wojnę, i to - jak się teraz dowiadujemy - bez wystarczającego wyszkolenia i wyposażenia.
Planujecie teraz - z amerykańskim generałem i komandorem Międzynarodowych Sił Wsparcia Bezpieczeństwa McChrystalem - udział Bundeswery w przygotowywanej wielkiej ofensywie. To także spowoduje wielkie zagrożenia dla wszystkich uczestniczących.

Daliście Państwo 4 500 żołnierkom i żołnierzom w Afganistanie tylko jednego jedynego lekarza psychiatrę do dyspozycji. To pełnomocnik do spraw obrony, a nie my, zwrócił uwagę na to, że opieka nad żołnierkami i żołnierzami powracającymi z psychiczną traumatyzacją jest niewystarczająca. Wytknął również , że niedostatek lekarek i lekarzy psychiatrii w Bundeswerze dotyczy także terenu Niemiec.

(Dr Martin Lindner (Berlin) (FDP)): Pan również potrzebuje psychiatry! Sprzeciw i okrzyki LEWICY)

Panie Lindner, nie ma przeszkód, by uważał mnie Pan za umysłowo chorego, ale świadczy to raczej o Pana poziomie, niż o moim, żeby wyrazić to w końcu dostatecznie dobitnie.

(Oklaski LEWICY)

Kto ponosi odpowiedzialność za to wszystko, ten w najmniejszej mierze jest uprawniony do tego, by przeciwniczkom i przeciwnikom wojny zarzucać niedostateczny respekt dla kobiet i mężczyzn Bundeswery w Afganistanie. W odróżnieniu od Państwa nie godzimy się na rannych i zmarłych afgańskich cywili, na rannych i zmarłych niemieckich żołnierzy, ani też na rannych i zmarłych żołnierzy afgańskich lub innych sił zbrojnych.

(Patrick Kurth (Kyffhäuser) (FDP): Insynuacje!)

Kto żąda natychmiastowego zakończenia wojny, ten chce także chronić zdrowie i życie wszystkich uczestników.

(Oklaski LEWICY)

Panie Prezydencie, uważam za słuszne, i ma Pan moją pełną zgodę, że uczcił Pan dzisiaj pamięć zmarłych niemieckich żołnierzy. Że z tej racji powstajemy, jest oczywistością . To, że czynimy to wszyscy jest również oczywiste. Ale dodaję: Jednej części Pana uzasadnienia nie podziela ani moja frakcja, ani ja. Muszę to powiedzieć jednoznacznie.

(Oklaski LEWICY)

Chciałbym zwrócić uwagę, że byłoby dla Bundestagu rzeczą dobrą, gdybyśmy wstali także z powodu tych ponad stu nieżyjących afgańskich cywili i uczcili ich pamięć.

(Oklaski LEWICY)

Pani Kanclerz, sytuacja jest trudna, ponieważ rząd federalny uzasadnia wojnę ciągle inaczej. Pozwolę sobie przypomnieć kolejne uzasadnienia:
Na początku chodziło o to, i to było Państwa pierwsze uzasadnienie, że wojnę musi się prowadzić dla zwalczania terroryzmu. Ale wszyscy wiemy: wojna nie zwalcza terroryzmu, wytwarza nowy.

(Oklaski LEWICY)

Wiemy, że talibowie nie byli po prostu terrorystami, lecz że terrorystom Al-Kaidy umożliwili instruktaż etc. Problemem jest tylko to, że Al-Kaida znajduje się już nie w Afganistanie, lecz w Pakistanie i w innych krajach. Gdyby słuszne było uzasadnienie, że terroryzm należy zwalczać tam, gdzie istnieje, gdzie są obozy i szkolenie, musielibyśmy wmaszerować do Pakistanu, Jemenu, Sudanu i Somalii. Tego, słusznie, nikt nie żąda. Uzasadnienie jest zatem błędne. Albowiem Al-Kaida nie przebywa już w Afganistanie.

(Oklaski LEWICY)

Mówię Państwu jeszcze raz: dla skutecznego zwalczania terroryzmu konieczne są: sprawiedliwszy porządek gospodarczy, dialog między kulturami i regionami, nieegoistyczna pomoc rozwojowa i wzmocnienie cywilne.

Drugie Państwa uzasadnienie brzmi: Istnieje potrzeba militarnej ochrony dla budowy cywilnego porządku. Federalny minister spraw wewnętrznych de Maizière stwierdził jednak, że wyszkolenie policji w Afganistanie nie jest przykładem sukcesu. Jak chcecie Państwo uprawdopodobnić, że tego, czego nie potrafiliście dokonać w ciągu prawie dziewięciu lat, dokonacie teraz podczas kilku miesięcy? Kto ma w to wierzyć? ONZ oznajmiła, że po prawie dziewięciu latach wojny oprócz kilku przejawów postępu trzeba stwierdzić, co następuje: Liczba osób, które w Afganistanie żyją w biedzie, wzrosła z 33 do 42 procent. Niedożywionych jest już nie 30 procent, lecz 39 procent Afganek i Afgańczyków. Dostęp do urządzeń sanitarnych ma już nie 12 procent , lecz tylko 5,2 procent ludności. W slumsach żyją już nie 2,4 miliony, lecz 4,5 miliona ludzi. Wszystko to pokazują liczbowe dane ONZ. Wśród młodzieży już nie 26 procent, lecz 47 procent osób jest bez pracy. Plantacje maku do produkcji narkotyków obejmują już nie 131 000, lecz 193 000 hektarów. Panowie wojny - handlarze narkotykami i bronią - panują nadal jak przed dziewięciu laty. Gdzie jest zatem ów cywilny postęp, który Państwo przy pomocy Bundeswery organizują tam podobno od ośmiu lat?

(Oklaski LEWICY)

Cywilni pomocnicy donoszą, że wzmocnienie cywilne przebiega bez wojska o wiele sprawniej niż przy pomocy wojska. Pani Merkel, Panie Gabriel, Pani Homburger, mówię Państwu: cywilne wzmocnienie zakłada zawieszenie broni i pertraktacje między zwaśnionymi stronami.

(Oklaski posła Hansa-Christiana Ströbelego (Związek 90/Zieloni)

Wojna natomiast rozpala nienawiść i wzbogaca możliwości Bin Ladena w rekrutacji nowych terrorystek i terrorystów. Do cywilnego wzmocnienia trzeba zatem pokoju, nie wojny.

(Oklaski LEWICY)

Na Bundeswerę w Afganistanie wydajemy rocznie1 miliard euro. Gdybyśmy tylko część tej sumy wydawali na wzmocnienie cywilne, bylibyśmy tam znacznie dalej.

(Oklaski LEWICY)

A zatem także to uzasadnienie jest nietrafne. Jako trzecie uzasadnienie przytaczaliście Państwo to, że panowanie talibów musi zostać wykluczone, chodzi o stworzenie pewnego rodzaju stosunków demokratycznych, niekoniecznie takich jak nasze, lecz w każdym razie.
Ależ proszę Państwa, to nie jest przecież powód do wojny. Twierdzi się teraz, że jeśli się wycofamy, talibowie będą panować jak poprzednio. Jeśli tak jest na prawdę, Pani Kanclerko, po co byliśmy tam prawie dziewięć lat? Czy tylko po to, by mieć pewność, że dawne stosunki wrócą, gdy się wycofamy?

(Oklaski posłów LEWICY)

Pozwolę sobie coś uzmysłowić: Przyjmijmy, że powyższe zamierzenie jest miernikiem w sprawie wojen. W takiej sytuacji winniśmy koniecznie wkroczyć do Ugandy, z powodu dzieci-żołnierzy. Do Bangladeszu, z powodu zamachów kwasowych na młode kobiety. Do Kenii, z powodu kaleczenia genitaliów dziewczęcych. Do Iranu, z powodu kary śmierci na opozycjonistów. Do Arabii Saudyjskiej, z powodu odrzucania praw demokratycznych, zwłaszcza w stosunku do kobiet, a także do wielu innych krajów. Niemożliwe, byście Państwo mówili to poważnie. To uzasadnienie nie ma w ogóle żadnej mocy. Nikt nie chce tam wkraczać, nie jest to także uzasadnienie dla wojny w Afganistanie.

(Oklaski na LEWICY)

Teraz – czwarte uzasadnienie. Federalny minister Niebel oświadczył u pani Will w telewizji, a także Pani, Pani Kancelerko, również dzisiaj, iż chodzi o zapobieżenie temu, by terroryści uzyskali dostęp do broni atomowej. Ależ proszę Pani, Pani Kanclerko, w Afganistanie nie ma broni atomowej. Jeśli jest, to w Pakistanie. Byłoby to dobre uzasadnienie, jeśliby wkraczała Pani do Pakistanu, ale nie dla zaangażowania w Afganistanie.

(Sprzeciw wśród posłów z CDU/CSU)

Niezależnie od tego broń atomowa w Pakistanie jest podobno, jak teraz stwierdzono, tak samo dobrze zabezpieczona jak w innych krajach, tak iż nawet to nie byłoby żadnym uzasadnieniem.

Nie. Powiem Państwu, co stanowi problem: Problemem jest to, że Państwo wiecie dokładnie, iż żadne z tych uzasadnień nie przekonuje. Z tego powodu, każdego dnia przychodzi Wam do głowy nowe. To jest to, z czym musimy się uporać.

(Oklaski LEWICY)

Pani Kanclerko, powiedziała Pani poza tym, dzisiaj jeszcze raz, że wycofanie się byłoby nieodpowiedzialne w stosunku do partnerów sojuszu, ponieważ nie można ich pozostawiać samym sobie etc.

Trzeba na to odpowiedzieć po pierwsze: Jesteśmy państwem suwerennym. Także w sprawie wojny w Iraku mogliśmy powiedzieć „nie!”. Dlaczego nie możemy tutaj powiedzieć „nie!”?

Po drugie. Kanada i Holandia postanowiły, że swoje wojska wycofają. Co ma Pani im do zarzucenia? Są to przecież także kraje suwerenne. Idą tylko inną drogą niż my.

(Oklaski LEWICY)

Trzeba tu dodać coś jeszcze: Prezydent Obama oświadczył, że zamierza wojska amerykańskie wycofywać od połowy roku 2011. Pan Niebel zapytany w telewizji, przez panią Will, czy można sądzić, iż wówczas zostaną wycofane także wojska niemieckie, nie potrafił dać żadnej odpowiedzi. Także Pani nie powiedziała dzisiaj nic na ten temat. Ależ proszę Panią, nie chce Pani chyba zostać tam sama. Niech Pani powie przynajmniej, że w takim wypadku pójdzie tą samą drogą. To jest przecież minimum, którego można oczekiwać.

(Oklaski LEWICY)

Panie Gabriel, dokładnie usłyszałem, co Pan mówił. A cóż takiego Pan powiedział? Powiedział Pan, że ta wojna jest słuszna, ale nie chce jej nazywać w ten sposób. Taka polityka nie jest socjaldemokratyczna! Proszę Pana!

(Oklaski LEWICY – sprzeciw posłanki Dr Barbary Hendricks (SPD)

Zmieńcie w końcu kierunek i zacznijcie walczyć o wycofanie!

Przewodniczący Dr Norbert Lammert:
Panie Kolego Gysi!

Dr Gregor Gysi (DIE LINKE):

Zaraz kończę, Panie Przewodniczący. Powiem Pani jasno, Pani Homburger: Nie chcemy wychodzić bez głowy. Państwo weszliście bez głowy. I to jest zasadniczy Problem, o który chodzi.

(Oklaski posłów LEWICY)

Powiem Państwu na koniec: Jestem przekonany, że także członkowie rządu federalnego i wielu członków Bundestagu w znacznie większej liczbie niż nasza frakcja wiedzą: Ta wojna była, jest i pozostanie zła. Pani Merkel, Pani brakuje tylko odwagi, by to przyznać, i jak najrychlej wycofać Bundeswerę z Afganistanu. I działać wreszcie odpowiednio do woli wielkiej większości mieszkańców naszego kraju.

(Długie oklaski posłów LEWICY)
 

Źródło: http://www.linksfraktion.de/rede.php?artikel=1310122181
 
Tłumaczył (za zgodą na opublikowanie udzieloną przez autora) Jerzy Drewnowski
Tłumaczenie przygotowane dla „Forum Klubowego”



 
Odsłony: 3498