[...] Polski kapitalizm nie rozpieszcza, a jego apologeci z różnych ekonomicznych centrów doradczych im. Adama Smitha oraz Lewiatanów i innych organizacji pracodawców powtarzają mimo to, że Polacy pracują za krótko i mają wciąż za dużo przywilejów.  Nie zauważają, że ci, którzy pracują w Europie najmniej i mają największe przywileje pracownicze, żyją w krajach uznawanych  za najbardziej nowoczesne.  – np. w Szwecji, Danii czy Austrii.

Natomiast władza, która nie potrafi skutecznie stawiać czoła współczesnym wyzwaniom, musi szukać dla swych obywateli jakichś innych wytłumaczeń ich niedoli. Im większe problemy społeczne na horyzoncie, tym częściej rządzące elity kierują uwagę na tematy zastępcze. Im głębsze podziały i nierówności społeczne, tym częściej mówi się o wspólnych sprawach „narodowych”, bezpieczeństwie „narodowym i wrogach „zewnętrznych„. To stary sposób – nie można dopuścić do ukazania prawdziwych linii konfliktu i problemów dławiących społeczeństwo. Metoda szczególnie ulubiona przez nacjonalistyczną prawicę. Jak stwierdzał prof. Zygmunt Bauman, nacjonalizm nie jest przejawem tożsamości narodowej, ale powstaje z potrzeby nadania sensu zawiłym układom społecznym i politycznym. W tym rozumieniu „narzucana  przez państwo jednorodność myśli i czynu jest praktyką nacjonalistycznej ideologii” [...] W ten sposób pewne – mimo, że bardziej realne i dokuczliwe dla ludzi – zjawiska nie mogą się doczekać  uzyskania statusu „problemu publicznego”.[...]

 

Nacjonalistyczna prawica pod przewodem pana prezydenta  oraz najbardziej zacietrzewionych  i twardogłowych działaczy PiS [...] wpadła przy okazji konfliktu na Kaukazie  w histerię antyrosyjską i amok nie pozwalający racjonalnie oceniać bieżących wydarzeń. Mogła do woli wymachiwać szabelką, odprawiać narodowe rytuały  i wykrzykiwać plemienne zawołania.  Tyle, że żadnych korzyści mieszkańcy Polski z tego nie mają.[...]    
 
Gospodarka, kultura, nauka ochrona środowiska już dawno temu przekroczyły sztuczne granice państwa narodowego. Przekładając te oczywiste prawdy na polskie warunki, pozostaje jedynie stwierdzić banał: bez współpracy z Niemcami Rosją żadna poważna kwestia nie może być skutecznie załatwiona w Polsce.[...] Spodziewane perturbacje z rosyjskim gazem zafundowane przez Kaczyńskiego i Tuska uderzą w pierwszej kolejności w „zwykłych ludzi”. Przymknięcie rosyjskiego rynku dla polskich produktów na pewno nie pomoże mieszkańcom Polski. Podobnie jak etykieta „kraju z fobią antyrosyjską’ nie wzmocni Polski na arenie międzynarodowej [...]
 
Piotr Żuk
www.piotrzuk.eu
Źródło: Tygodnik „Przegląd”, Nr 38 [456] 21 września 2008