Drukuj
Kategoria: Wizje i programy
ImageMiłośnicy informatyki doskonale wiedzą, co oznacza dziwnie brzmiące słowo ubuntu. Kryje się za nim znacznie więcej, niż można by oczekiwać od systemu komputerowego.

Kiedy firmy prywatne zwietrzyły świetny interes na produkcji programów komputerowych dla rozwijającej się jak burza informatyki, powstał niejako w reakcji ruch wolnego oprogramowania, który nabrał dynamiki w latach 80. XX wieku. Jest on związany między innymi z osobą Richarda Stallmana oraz jego Free Software Foundation. Ten były absolwent Harvardu i pracownik najlepszej uczelni technicznej świata – legendarnego Massachussets Institut of Technology (MIT) – jest współtwórcą projektu GNU, który stoi za tym, co wszyscy miłośnicy technologii znają jako GNU/Linux, czyli otwarty program operacyjny Linux, wspólne dzieło programistów z całego świata, konkurencyjne wobec takich komercyjnych potęg jak Microsoft i jego produkty.
 
Dla osób niezorientowanych zbytnio w kwestiach komputerowych niech wystarczy takie porównanie: Linux jest w informatyce mniej więcej tym, czym w wiedzy o świecie jest słynna Wikipedia. Każdy z tych pomysłów jest powszechnie dostępnym dziełem wspólnym całego mnóstwa autorów: w pierwszym przypadku – informatyków, w drugim – redaktorów haseł encyklopedycznych. Autorzy tych obydwu inicjatyw pracują nie dla bezpośredniego zysku czy zapłaty, ale dla satysfakcji, przyjemności oraz wspólnego pożytku. Dlatego porównanie Linuxa z Wikipedią wydaje się adekwatne, choć są to pomysły z dwóch absolutnie różnych dziedzin.

Jednym z najbardziej znanych oprogramowań stworzonych wokół Linuxa są różne wersje systemu operacyjnego o nazwie ubuntu. Jest to oprogramowanie przeznaczone do użytku domowego i biurowego, wznawiane i poprawiane w odstępach sześciomiesięcznych. Jest to trzeci co do wielkości system na świecie, jeśli chodzi o liczbę użytkowników, po Microsoft Windows i Apple Max OS X.

Ale wróćmy do samej afrykańsko brzmiącej, dziwnej nazwy. Co ma wspólnego Afryka z informatyką? Otóż bardzo wiele! Poza tym, że projekt ubuntu nazwał i wspiera Mark Shuttleworth, południowoafrykański biznesmen i działacz społeczny, chodzi także o filozofię nazwaną od pojęcia oznaczającego „człowieczeństwo wobec innych”, pochodzącego z języka ludów Zulu i Xhosa (południowe ludy Bantu).

O co chodzi z tym człowieczeństwem wobec innych? To bodaj najciekawsza myśl filozoficzna, jaką Czarna Afryka wniosła do światowej refleksji nad ludzkim życiem. Jest to absolutnie świecki sposób myślenia, mimo że jego współcześnie najbardziej znanym orędownikiem jest abp Desmond Tutu, anglikański duchowny z RPA, znany czytelnikom „FiM” noblista i antyklerykał. Głosicielem ubuntu jako drogi życiowej jest także inny noblista – Nelson Mandela. Zacznijmy od tego, że słowo „ubuntu” można jeszcze tłumaczyć jako „jestem, ponieważ jesteśmy”, „jestem, bo ty jesteś” albo „osoba staje się osobą dzięki innym osobom”. Dosyć to pojemne pojęcie, ale pozwala zrozumieć, że chodzi o jednostkę ludzką rozpatrywaną nie pojedynczo, ale w kontekście społecznym.

Filozofia ubuntu wzywa ludzi do otwartości na innych, zerwania ze skoncentrowaniem wyłącznie na sobie oraz do dołożenia starań do podniesienia jakości więzi wspólnotowych oraz dobrostanu osób żyjących wokół nas. Chodzi także o taki sposób dbania o swoje sprawy, aby inni ludzie na nich skorzystali, a nie czuli się przez nas ograbieni lub wyzyskiwani. Ubuntu oznacza także tego rodzaju nabieranie sił przez samego siebie, aby ono wzmacniało, a nie osłabiało otoczenie. Pojęcie to wiąże się także z takimi wartościami jak hojność, uprzejmość, szacunek. Generalnie ubuntu sprzeciwia się nadmiernemu indywidualizmowi, który depcze interesy i prawa otoczenia. Na gruncie europejskim podobne poglądy głosił m.in. Paul d’Holbach, oświeceniowy myśliciel i antyklerykał niemiecko-francuski.

Dla Desmonda Tutu człowieczeństwa nie wyraża słynne powiedzenie: „Myślę, więc jestem”, ale raczej stwierdzenie: jestem człowiekiem, bo przynależę, uczestniczę, dzielę się. Jest to wprawdzie myślenie kolektywistyczne, ale taka jego odmiana, która nie chce jednostki stłamsić, lecz ją rozwinąć. Tyle że nie obok innych, ich kosztem lub wbrew ich interesom, ale razem z innymi.


Źródło: Fakty i Mity
Odsłony: 3657